Już sobie poszedłem do wojska...
Zdałem egzamin z przysposobienia obronnego i chciałem iść świadomie do wojska, a konkretniej do marynarki :-D Złożyłem wszystkie papiery i zadowolony czekałem. Aż tu przyszedł maj, a w maju sezon powołań ;-) Więc chcąc sobie zaklepać miejscówkę pojechałem osobiście do Grójca. Wszedłem i mówię "chciałbym odbyć przeszkolenie w pierwszym turnusie", a on do mnie "w tym roku na pierwszy turnus bierzemy tylko dwie osoby, i to z akademii medycznej, a to raczej nie Pan". No i tyle po wojsku. Na drugi termin nie mogę iść ponieważ od września będę prawdopodobnie w Finlandii ;-) I według zaleceń szefa z Grójca mam zlekceważyć pierwsze wezwanie i czekać na drugie, jak nie przyjdzie to będę kapralem z uregulowanym stosunkiem do wojska nie mając na sobie munduru ani raz ;-) To się nazywa pech - chociaż inni nazwali by to fartem ;-)
Dodano: 2008-05-26 22:34:13 | Skomentuj (0)

RSS / Atom

