Zepsuło się...
Wróciłem radosny od Asi, uruchamiam komputer, ekran nadal na czerwono się świeci, dioda od dysku też ciągle zapalona - WTF?! (ang: co jest?!) - pomyślałem, rozkręciłem obudową, myślę - może ram. Wyjąłem ram, to samo, wyjąłem graficzną - może to ona - pudło. Wymieniłem zasilacz. Też nie to. Pozostała jedynie płyta główna (Asus P4P800SE) i procesor (P4 3,2GHz). Procesory zazwyczaj się nie psują ;-) więc to pewnie płyta. Pożyczyłem od brata (dzięki ziom ;-) ) płytę i procesor (też P4 na s478) i uruchomiłem - działa. Aby się przekonać czy to płyta walnięta włożyłem w nią procesor brata - P4 1,8GHz. Nie uruchomił się. Odwrotnie (mój procesor w jego płytę) już się nie dało bo ja mam P4 3,2GHz, ciut bardziej mocożerny ;-).
Po podmianie płyty głównej oczywiście windows xp się nie uruchomił - można się było tego spodziewać. Odpaliłem Ubuntu - poszedł. I tak sobie właśnie pod Ubuntu siedzę ;-)
Denerwujące: płyta brata ma tylko 2 usb i to 1.1. A ja mam myszkę i klawiaturę na usb (kableless) i mi brakło gniazd ;-) aby podłączyć drukarkę musiałem wygrzebać starego gryzonia na ps/2 i wtedy poszło :-)
Po podmianie płyty głównej oczywiście windows xp się nie uruchomił - można się było tego spodziewać. Odpaliłem Ubuntu - poszedł. I tak sobie właśnie pod Ubuntu siedzę ;-)
Denerwujące: płyta brata ma tylko 2 usb i to 1.1. A ja mam myszkę i klawiaturę na usb (kableless) i mi brakło gniazd ;-) aby podłączyć drukarkę musiałem wygrzebać starego gryzonia na ps/2 i wtedy poszło :-)
Tag: komputer
Dodano: 2007-09-22 23:13:04 | Skomentuj (0)

RSS / Atom

