Złota myśl:

#21: Recepta na życie: potrzeba 12 uścisków na dzień, aby móc rosnąć

Zobacz wszystkie...

Inne pierdółki:

katalog stron
Spam Poison
Analiza oglądalności witryny
The Ubuntu Counter Project - user number # 20776

Wróciłem... (Ciechocinek i Licheń)

Więc i owszem, wróciłem z powrotem do tej dziury (dziura - patrz Żyrardów), wypad oceniam na bosko-miodny i wogóle bamboocha ;-). Spędziłem 2 tygodnie w towarzystwie cudownej dziewczyny :-*. Wybraliśmy się na takie quasi-wycieczki do Lichenia i Ciechocinka (obydwie lokalizacje dość blisko miejsca mojego pobytu ;-)).

Moje skromne, bardzo subiektywne zdanie na ich temat (w kolejności chronologicznej):

Ciechocinek (18.08.06):

Dobra, dojechaliśmy PKS'em do niego, podróż całkiem przyjemna, zaczynamy zwiedzanie miasta. Cel pierwszy - tężnie. Nie miałem pojęcia co to jest, wiedziałem, że coś ze słoną wodą ma wspólnego, ale na tym moja wiedza się kończyła. Dobra nic to, znaleźliśmy prowizoryczną mapę Ciechocinka, tężnie z racji swej wielkości musiałabyć zaznaczone (trudno na mapie miasta nie uwzględnić czegoś co ma 1,7 km długości ;-)). Tężnie były 3. Z czego jedna na chodzi, jedna nie, a jedna w remoncie. Obeszliśmy tężnie, więc idziemy dalej. Szukamy fontanny 'Grzybek' i 'Jasia i Małgosi' (ja tam byłem przekonany, że ich w końcu jakaś sprytniejsza baba jaga zjadła, ale mimo tego szukaliśmy). Dobra doszliśmy do jakiegoś parku, ładny ładny, wogóle całe miasto jest strasznie zadbane, wszędzie dywany kwiatowe cieszące oczy, ogólnie czysto i zielono :-), aż miło tak sobie spacerować :-) (oczywiście w odpowiednim towarzystwie :-*). Znaleźliśmy po dłuższym czasie jedną i drugą fontannę, obeszliśmy chyba cały Ciechocinek wzdłuż i wszerz.Oczywiście nie obyło się bez pocztówki z łosiem ;-).

W internecie na jakiejś stronie nie odbiegającej poziomem intelektualnym komentarzom na onecie znaleźliśmy historie miłosne z Ciechocinka, jak to starsze babcie (zimne 60tki ;-P) wyruszają na podboje miłosne, na taką Ibizę dla emerytów i rencistów. Ponoć można tam spotkać panów zadawalających samotne panie i na odwrót (dla nie kumatych - panie zadawalające emerytów). Cała ta historia trochę wstrząsnęła (nie zmieszała) moim światopoglądem (wogóle to nie pierwszy wstrząs od pewnego czasu - kobiety księży itp itd). Aż mi ciarki przechodzą na myśl, że mój dziadek jeździł do senatorium co roku przez kilka lat :-|. Na szczęście nie do Ciechocinka ;-).
Zimny jak polodowcowy głaz
W Ciechocinku tam gdzie dom zdrojowy
Maxi Kaz rusza na łowy
Na deptaku czai się na panie
Każda szansę dziś dostanie
Taki ze mnie Maxi Kaz
MAXIKAZ (T-RAPERZY ZNAD WISŁY)

Licheń (20.08.06):

Dzięki uprzejmości rodziców mojej dziewczyny (pozdrawiam) miałem okazję zwiedzić Licheń, a konkretniej bazylikę. Jedziemy sobie samochodem, a tu nagle z pola wyłania się kopuła i jakaś wieżyczka, ja się pytam czy to to; wszyscy potwierdzili. 'Kurde' pomyślałem, przecież byliśmy kilka dobrych kilometrów od celu jeszcze. Powoli zacząłem się obawiać tego co zobaczę...
Licheń - wieś jak wieś, wybudowano właśnie tam bazylikę ponieważ jak to było w muzeum budowy bazyliki napisane znajduje się on w samym centrym Europy (googlowałem w sprawdzeniu tej informacji, ale nie znalazłem nic). A na środku wsi wielka, ogromny (aż pot z niej spływa - lokomotywa... :-P) bazylika. Nawet głupie ogrodzenia oficjalnego parkingu jest eleganckie.
Dobra, weszliśmy na teren bazyliki, jej samą nie muszę ciągle pisać, że widać zewsząd. Oprócz niej na terenie znajduje się dzwonnica (zapewne niejedna), Golgota (góra z kamieni, ze stacjami drogi krzyżowej - których jest defacto 14 bądź 15 :-P), jakieś inne kośicoły, jakieś schroniska dla pielgrzymów i wogóle kupa (= masa) innych rzeczy.
Weszliśmy na Golgotę, zeszliśmy z niej i udaliśmy się w stronę tej budowli postawionej niby, że tylko i wyłącznie z datków wiernych (na zupę dla bezdomnych by dali). Pierwsze co widać to masę schodów i kolumny, ok, kolumny jeszcze przetrawie, takie bardzo retro :-P. Wchodzimy... a tam wszystko takie, eeee, śliczne. Marmurów masa, złoceń jeszcze więcej (ponoć użyto prawdziwego złota). W piwnicy tabliczki z nazwiskami darczyńców (dam sobie rękę uciąć, że większość tych tabliczek to ludzie sobie kupili dla własnej satysfakcji niż dla pomocy kościołowi) robiły za glazurę. W samym budynku były dwa kościoły (inaczej chyba, nie można tego nazwać), jeden główny, baardzo wysoki, z kopułą i miejscem na łohohoho albo i więcej osób i mniejszy na dole (w piwnicy).
Następnie udaliśmy się do wieżyczki obok, tej wysokiej, fajnie by było wejść na górę pomyślałem sobie :-) i się nie myliłem, wejście na pieszo - 2 zł, winda - 5 zł, oczywiście wybraliśmy wariant za 2 zł ;-). 141,5 m wysokości, 114 m taras widokowy, 31 pięter, 762 stopnie - fajna sprawa :-D. Weszliśmy na górę, widać, że wieżę wybudowano tylko i wyłącznie dla zwiedzających, nie ma jakiegoś głębszego religijnego znaczenia (o 114 m bliżej nieba - jupii :-D). A widok taki se. Wszystko oszklone (nawet klimatyzacja była) i ludzi pełno.
Podsumowując - 1. nie mieli pocztówek z łosiem ;-P. 2. w/g mnie Bóg jest wszędzie, w domu u mnie, u Ciebie, na dworze, w szopie prowizorycznie przerobionej na kościół w krajach trzeciego świata. Czy rzeczywiście trzeba było marnować te miliony złotych na takie 'coś'? Czy nie można było za dać ciepły posiłek tysiącom ludzi? Paranoja. Polacy głodują, ale nie, skądże, najwyższa świątynia musi być, bleh. Hehe obcokrajowcy to dopiero mają zagadkę - taki biedny naród, a taką budowlę odwalił, a druga jest w trakcie (Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie).

Oczywiście podczas podróży powrotnej też musiałem mieć przygody, jechałem sobie zadowolony Sanem z Włocławka do Warszawy, żeby później przesiąść się do Jaćwinga i nim do domku. Ale co mądry Marcin zrobił? Wsiadł na Zachodnim do Kujawiaka, który jechał do Bydgoszczy (przez Włocławek) czyli się wróciłem, ale tylko do Sochaczewa ;-) (jedną stację). Najważniejsze, że jakoś dotarłem do domu :-).

I już tęsknie za moim Słoneczkiem :-*.

Komentarze...

Autor: Krzysiek | Strona WWW: http://www.antylameriada.net/

Po pierwsze: gdzie fotki pociągów?! ;-)

Po drugie: Dorobiłbyś sobie w tym Ciechocinku ;-)

Po trzecie: Boga chyba nie ma w kotle od parowozu. Dziś zaglądałem, nie widziałem ;-)

Po czwarte: Kler zawsze był wystawny. Lubił się pokazać przed (no właśnie, przed kim?) Pieniądze przecież to towar doczesny. Nikomu nie jest potrzebny ;-)

Po piąte: Czy nie było opcji tańszej niż ta za 2 złote? "Na krzywy ryj"? ;-)

Po szóste: Pomylić Kujawiaka z Jaćwingiem... No wstyd normalnie i hańba. Nie dość, że Jaćwing z bykiem to nie jeździ, to jeszcze prowadzi BRDnu. Szejm on ju! ;-)

Po siódme: Ale przytagowałeś ;-)

Po ósme: Gdzie RSS?! ;-)

Dodano: 2006-08-26 21:32:32, Komentarz #30

Dodaj komentarz...





Komentarz:

Proszę o stosowanie się do podstawowych zasad netykiety (?). Wpis zostanie wyświetlony na stronie po weryfikacji.

Powrót