Poszukiwane słowo kluczowe: pitbull
Dzień jak co dzień aczkolwiek...
Piątek - dla jednych koniec tygodnia, a dla innych początek. Ja na szczęście należę do tych pierwszych ;-) Dzisiaj mój weekend zaczął się po ćwiczeniach z Sst. Udało mi się na nich dokosić dodatkowy punkt co daje mi na bank ich zaliczenie ;-) Ziółek jak Ziółek, specyficzna osoba. Później angielski i wu zet emy i fajrant ;-) Pojechałem z Asią do Wola Parku poszukać czegoś na prezenty dla Kubusia i Weroniki... i gówno znalazłem :-/. Zabawek masa, ale ciężko znaleźć coś odpowiedniego, coś co sprawi, że na twarzach dzieci zagości uśmiech (och, jak ładnie to napisałem ;-) ). Łaziliśmy i łaziliśmy, na obiadek zatrzymaliśmy się w Sphinxie - ale pyszne jedzenie! Wziąłem sobie jakąś sharmę (czy coś) zapiekaną w serze z frytkami i surówkami, a Asia szaszłyki warzywne z grzankami. Za dość przyzwoitą cenę można się porządnie najeść. Tak na marginesie to ta sharma cała to wyglądała jak kebab obskrobany i podany na talerzu, ale liczy się smak ;-). Do tego trzy sosy do wyboru - ostro ostry ;-), majonezowo łagodny i jakiś taki jak ten biały w da grasso ;-). Na dodatek dostaliśmy na początku bułkę (taki placek jak do pizzy ale wymiarów bułki), a na koniec (pewnie aby osłodzić widok rachunku) landrynki w Sphinxowych papierkach.
Wracając do domu udało mi się wskoczyć w jakieś 523 zjeżdżające do zajezdni (bodajże kleszczowa). Siedzę wesoły, że zdążyłem i obserwuję wsiadające nieświadome dokąd jadą osoby. Nagle zauważają brak tablic z trasą i coś słyszę o jakiejś zajezdni ;-) Myślę - o ho! zorientowali się. Biedny kierowca co przystanek musiał komuś odpowiadać dokąd ten autobus jedzie, ale jakoś nie robił tego dość jasno bo ludzie i tak się siebie na wzajem pytali ;-). Na Kasprzaka wsiedli jacyś kolejni radośni nieświadomi, po wyjeździe z pod wiaduktu wstaję, idę do drzwi, jakiś inny zorientowany facet również. Skręcamy w aleje w stronę C.H. Reduta. Miny zdziwienia na twarzach podróżnych - bezcenne ;-).
Zacząłem więc dreptać na zachodni. Idę sobie górą, tym wiaduktem dla pks-ów i widzę stoi jakiś reflektor. "Co do licha?!" -? pomyślałem. Tak sobie wykoncypowałem, że może to jakiś nowy autoradar bo był wycelowany prosto w wyjazd z tunelu. Ale nie! Patrzę bo przewodzie który leży na ziemi - do niczego nie podłączone. Idę dalej, kolejny. Po lewej mijam jakiś autobus z napisem "firma xyz - obsługa planu filmowego" - "łohohoho" pomyślałem ;-). Idę dalej, kolejny autobus, jacyś ludzie się kręcą, samochody ze sprzętem stoją - jak nic film robią ;-). I na jednym z samochodów było napisane "Ekipa filmu Pitbull". I wszystkie wątpliwości się rozwiały :-).
Na peronie jak wjeżdżał mój pociąg chciałem iść na koniec, wsiąść kulturalnie do drugiej jednostki - luźniej powinno być. I co? Tylko jedną jednostkę puścili na 21.24. Trochę przy ciasno. Na szczęście żadnej listy ze skargą nie było ;-)
I tak o to wstając o godz. 5.05 wróciłem do domu o. 21.55. 16h 50m trwał mój aktywny dzień ;-).
Dobranoc.
Wracając do domu udało mi się wskoczyć w jakieś 523 zjeżdżające do zajezdni (bodajże kleszczowa). Siedzę wesoły, że zdążyłem i obserwuję wsiadające nieświadome dokąd jadą osoby. Nagle zauważają brak tablic z trasą i coś słyszę o jakiejś zajezdni ;-) Myślę - o ho! zorientowali się. Biedny kierowca co przystanek musiał komuś odpowiadać dokąd ten autobus jedzie, ale jakoś nie robił tego dość jasno bo ludzie i tak się siebie na wzajem pytali ;-). Na Kasprzaka wsiedli jacyś kolejni radośni nieświadomi, po wyjeździe z pod wiaduktu wstaję, idę do drzwi, jakiś inny zorientowany facet również. Skręcamy w aleje w stronę C.H. Reduta. Miny zdziwienia na twarzach podróżnych - bezcenne ;-).
Zacząłem więc dreptać na zachodni. Idę sobie górą, tym wiaduktem dla pks-ów i widzę stoi jakiś reflektor. "Co do licha?!" -? pomyślałem. Tak sobie wykoncypowałem, że może to jakiś nowy autoradar bo był wycelowany prosto w wyjazd z tunelu. Ale nie! Patrzę bo przewodzie który leży na ziemi - do niczego nie podłączone. Idę dalej, kolejny. Po lewej mijam jakiś autobus z napisem "firma xyz - obsługa planu filmowego" - "łohohoho" pomyślałem ;-). Idę dalej, kolejny autobus, jacyś ludzie się kręcą, samochody ze sprzętem stoją - jak nic film robią ;-). I na jednym z samochodów było napisane "Ekipa filmu Pitbull". I wszystkie wątpliwości się rozwiały :-).
Na peronie jak wjeżdżał mój pociąg chciałem iść na koniec, wsiąść kulturalnie do drugiej jednostki - luźniej powinno być. I co? Tylko jedną jednostkę puścili na 21.24. Trochę przy ciasno. Na szczęście żadnej listy ze skargą nie było ;-)
I tak o to wstając o godz. 5.05 wróciłem do domu o. 21.55. 16h 50m trwał mój aktywny dzień ;-).
Dobranoc.
Dodano: 2007-12-15 00:18:58 | Skomentuj (0)

RSS / Atom

