Złota myśl:

#21: Recepta na życie: potrzeba 12 uścisków na dzień, aby móc rosnąć

Zobacz wszystkie...

Inne pierdółki:

katalog stron
Spam Poison
Analiza oglądalności witryny
The Ubuntu Counter Project - user number # 20776

Poszukiwane słowo kluczowe: marcin

Już sobie poszedłem do wojska...

Zdałem egzamin z przysposobienia obronnego i chciałem iść świadomie do wojska, a konkretniej do marynarki :-D Złożyłem wszystkie papiery i zadowolony czekałem. Aż tu przyszedł maj, a w maju sezon powołań ;-) Więc chcąc sobie zaklepać miejscówkę pojechałem osobiście do Grójca. Wszedłem i mówię "chciałbym odbyć przeszkolenie w pierwszym turnusie", a on do mnie "w tym roku na pierwszy turnus bierzemy tylko dwie osoby, i to z akademii medycznej, a to raczej nie Pan". No i tyle po wojsku. Na drugi termin nie mogę iść ponieważ od września będę prawdopodobnie w Finlandii ;-) I według zaleceń szefa z Grójca mam zlekceważyć pierwsze wezwanie i czekać na drugie, jak nie przyjdzie to będę kapralem z uregulowanym stosunkiem do wojska nie mając na sobie munduru ani raz ;-) To się nazywa pech - chociaż inni nazwali by to fartem ;-)

Tag: wojsko MarcinG

Dodano: 2008-05-26 22:34:13 | Skomentuj (0)

Khy, khy, kaszel nadal...

Kurcze, ciagle mnie meczy to dziadostwo. Mam czasu chwilke do 19.00, a nie chce u Asi siedziec co by jej nie zarazic. Mis sie podobal, ciesze sie :-). Wlasnie sobie siedze na III pietrze sztabu przy tych komputerach cybernetyki i czekam na .NET. Obok mnie siedzi jakis wojskowy z mechatroniki pierwszego roku i jakichs cwaniak co ciagle gada o wojsku i zagina tego biednego wojskowego :-P Tak sie madrzy skubany, normalnie, ze szlak czlowieka trafie. Nawet poprawial wojskowego, ze nie wie co to moro ;-P Nie ma polskich liter :-/ a na tych komputerach jest tylko interface z przegladarka, nie ma opcji aby zmienic terminal, zresetowac X'y albo cos takiego. No nic, poklikam sobie i czas jakos zleci...

Tag: MarcinG kaszel

Dodano: 2007-12-06 18:14:46 | Skomentuj (0)

Khy! Khy! Kaszel męczy :-/

Zaczął się grudzień. Śniegu nie ma, temperatura się buja raz w lewo, raz w prawo - co to za zima :-/. Na dodatek złapało mnie jakieś uparte kaszelstwo i puścić nie chce :-/. Kolejny rok dobiega końca - na wacie całkiem spoko, moje pieniążki na funduszu powoli wracają do siebie ;-) Przydałoby się jakoś dorobić i byłoby w ogóle super ;-) A jutro mikołajki :-) Ogarnął mnie leń, jak misie nie chce nic robić... ;-)

Tag: marcin

Dodano: 2007-12-05 19:47:57 | Skomentuj (0)

Z życia początkującego katolika: Boże Ciało

Dzisiaj mamy Boże Ciało. Dla większości z nas równoważne jest to dniu wolnemu od pracy i wszelkiej nauki. Lecz są jeszcze na świecie tacy dla których Boże Ciało ma wielkie znaczenie duchowe. I na tej trzeciej grupie osób postanowię się skupić ;-).
Rzecz się działa ok. 2000 lat temu, Jezus zebrał się z apostołami na tzw. ostatniej wieczerzy. Tam to właśnie przemienił wino w krew swoją, a chleb w ciało swoje. Dlatego też w dniach dzisiejszych w kościele mówi się "to jest bowiem ciało moje / krew".

Jak zawsze z pomocą przychodzi Wikipedia:
Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej (w tradycji ludowej: Boże Ciało) w Kościele katolickim to uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego Sakramentu. Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. W Polsce święto to obchodzi się w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę.

Święto to zostało ustanowione na skutek widzeń bł. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp Robert ustanowił w 1246 r. takie święto dla diecezji Liege. W 1252 r. zostało ono rozszerzone na Germanię. W 1263 miał miejsce cud eucharystyczny w Orvieto, gdy hostia w rękach wątpiącego w transsubstancjację księdza zaczęła krwawić. W 1264 r. papież Urban IV bullą Transiturus ustanowił to święto dla całego Kościoła. Uzasadniając przyczyny wprowadzenia tego święta wskazał: zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym święto nie zostało ustanowione. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach (1317).

W Polsce po raz pierwszy wprowadził to święto bp Nanker w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W późnym średniowieczu i renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół Bożego Ciała.

W Polsce obchody święta wiążą się z procesją z Najświętszym Sakramentem po ulicach parafii. Procesja zatrzymuje się kolejno przy czterech ołtarzach, przy których czytane są fragmenty z każdej z Ewangelii związane tematycznie z Eucharystią.

W Polsce Święto Ciała i Krwi Pańskiej jest dniem ustawowo wolnym od pracy.


Tag: Boże_Ciało początkujący_katolik_Marcin

Dodano: 2007-06-07 12:55:20 | Skomentuj (0)

To był maj, pachniała Saska Kępa... mmmm.....

A za oknem przyszedł maj... Słoneczko ładnie świeci, chłodno bo chłodno ale oczy wiosennym widokiem można cieszyć.

Marcin podróżując po bezkresnych pustkowiach


napotkał na swej drodze:


dziewiczą naturę :-P


i dzikie zwierzęta :-P

relacja dalsza z poszukiwań wiosny już wkrótce! :-P

Tag: maj MarcinG. Słoneczko

Dodano: 2007-05-03 15:22:00 | Skomentuj (0)

Zaczął się długi weekend :-)

Tak jak w tytule :-) w końcu wystartował długi weekend, aż 9 dni wolnego :-) zacząłem go wczoraj od zdania darmofonu :-/. Skończył się koniec - jak to się dopiero wczoraj dowiedziałem - BUZZu, czyli darmowego testowania sieci Play (wcześniej - Nadchodzi4). Pojechałem sobie radośnie na Plac Trzech Krzyży, ładna pogoda, pomyślałem, że aż miło tak się przejechać. I się przejechałem, ale na czym innym. Wchodzę na plac i patrzę, a tam kolejka ogromna i oczywiście wszyscy oddają telefony. Stanąłem na końcu, przede mną z 50 osób. Dobra, postoję - pomyślałem. Stałem ponad 1,5 godziny, pod sam koniec zorientowali się, że tyle ludzi jest i rozdali coca colę 0,2 nawet nie schłodzoną :-P, ale miły gest. Myślałem ciągle czego mogłem zapomnieć wziąć... ale na szczęście wszystko miałem :-). Dotarłem do drzwi - pomieszczenie klimatyzowane - chociaż tyle dobrze. Oddałem telefon. Problem z głowy. Następnie wybrałem się na centralny aby kupić mojemu Szczęściu bilet do domu. Ludzi co nie miara, straszna sprawa. Stanąłem w kolejce, pani jakaś przede mną chce kupić bilet - "brak miejsc!", kolejna też gdzieś chce pojechać - "brak miejsc!", delikatnie mówiąc, shit - pomyślałem. Ale na szczęście na ten pociąg, który mnie interesował było jeszcze wolne ;-). Wyszedłem z centralnego i patrze, a tam całe centrum warszawy w korku stoi. Bez-na-dziej-nie. Spojrzałem na zegarek - 16.28, skojarzyłem, że o 16.33 jest pośpiech do łodzi, więc wsiadłem i dotarłem do zachodniego (mijając się z kanarem z 5 razy na centralnym, nie chciałem wsiąść w te same drzwi jakoby bilet dopiero od zachodniego mam :-P). Wyszedłem z zachodniego, a tam kolejny korek - jeejciu, jakby Ci wszyscy ludzie nie mogli się do autobusów przesiąść, byłoby taniej i luźniej. No ale w końcu po 40 minutowej podróży 523 (zazwyczaj jedzie się ~20 min) dojechałem na Stare Bemowo. O 18.00 na tańce go go go! ;-) Poszliśmy, podrepatliśmy sobie, fajna sprawa ;-). Powrót, kolacja (hmm, ciekawe czemu z kukurydzy na patelni się nie zrobił pop-corn :-P) i na kolejne tańce. Postanowiliśmy wybrać się do Proximy, kolega nas namówił. Dobra, dotarliśmy, idziemy, mijamy Akademię Medyczną - hmm coś nie gra. Trzeba się wrócić. Dotarliśmy do Proximy, wejście do 22.00 dla studentów za darmo :-) Na nieszczęście trafiłem na jakiś koncert (nie to żebym o nim nie wiedział, ale myślałem, że może się wcześniej skończy). Koncert ów się skończył, ogarnęli salę i zaczęli grać. Muzyka trochę lipna, ciągle jakieś murzyńskie beaty. Nie moje klimaty. Świetną sprawą była sala karaoke :-D. Elegancko można było sobie z mikrofonem pośpiewać (niestety mikrofonu w dłoniach nie miałem, ale śpiewałem na głos :-P pierwszy raz w życiu :-P). Potańczyliśmy trochę (niestety niektórzy ograniczyli się tylko do picia piwa, ale mam nadzieję, że się rozruszają ;-) ). Po 1.00 wyszliśmy, ok. 3.00 byliśmy w akademiku. 6 godzin snu i w drogę. Asia pojechała w końcu do domku, ja dla odmiany również :-P Dotarłem, poszedłem spać, zjadłem obiad, poszedłem spać, obudziłem się i piszę posta ;-). A w poniedziałek jadę do mojego Słonka, bo już się za nią stęskniłem :-*

Tag: MarcinG. wolne Play Słoneczko Proxima

Dodano: 2007-04-28 17:01:24 | Skomentuj (0)

Z życia początkującego katolika: Wielki Tydzień i Wielkanoc

Ostatni tydzień był w kościele katolickim Wielkim Tygodniem. Upamiętnia on ostatni tydzień z życia Jezusa
Wielki Tydzień to w chrześcijaństwie uroczysty czas rozpamiętywania ostatnich dni Chrystusa, przygotowujący do największego święta chrześcijan, Zmartwychwstania Pańskiego. Szczególnym czasem w Wielkim Tygodniu jest Triduum Paschalne.

Wielki Tydzień, który w tradycji chrześcijańskiej pojawił się dopiero w IV wieku, rozpoczyna Niedziela Palmowa, a kończą nieszpory Wielkiej Niedzieli, zamykające Triduum Paschalne. Poszczególne odłamy chrześcijaństwa wykształciły własną bogatą obrzędowość związaną z okresem Wielkiego Tygodnia. Również w tradycji ludowej i regionalnej Wielki Tydzień zachował wiele zwyczajów. Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami w sposób szczególny poświęconymi pojednaniu. Był to też czas wielkich porządków, przyozdabiania domów, które jednak należało zakończyć najpóźniej w Wielki Wtorek.

W tradycji katolickiej w Wielki Czwartek milkną dzwony, które zastępuje teraz klekotanie kołatek, a po mszy Wieczerzy Pańskiej następuje obnażenie ołtarza. Najważniejszym okresem roku liturgicznego i Wielkiego Tygodnia jest Triduum Paschalne. Obejmuje ono czas od wieczornej mszy w Wielki Czwartek i trwa do nieszporów w Niedzielę Zmartwychwstania.

I nadeszła Wielkanoc. Parę słów o niej:
Wielkanoc (Pascha, Niedziela Wielkanocna) - najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie upamiętniające zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, obchodzone przez wszystkie wyznania chrześcijańskie. Poprzedzający ją tydzień, stanowiący okres wspominania najważniejszych dla wiary chrześcijańskiej wydarzeń, nazywany jest Wielkim Tygodniem. Ostatnie trzy doby tego tygodnia: Wielki Czwartek (wieczór), Wielki Piątek, Wielka Sobota i Niedziela Zmartwychwstania znane są jako Triduum Paschalne (Triduum Paschale). Co prawda każda niedziela jest w chrześcijaństwie pamiątką zmartwychwstania Chrystusa, ale Wielka Niedziela jest pamiątką najbardziej uroczystą.
Triduum Paschalne kończy Wielki Post. Mogę już jeść czekoladę i pić piwo ;-) (założyłem sobie, że przez post nie będę tego jadł / pił)

Z życia początkującego katolika: Wielki Post

Post rozpoczyna się od Środy Popielcowaj która wypada 40 dni przed Wielkanocą (nie licząc niedziel). Więcej o Popielcu.
Wielki Post to czas pokuty, przygotowujący do przeżycia największych świąt dla katolików, Świąt Wielkanocy. Obejmuje on czterdzieści dni (łac. Quadragesima), liczonych od Środy Popielcowej do początku Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, przy czym do owych czterdziestu dni nie wlicza się Niedziel.

W pierwszych wiekach Wielki Post obejmował tylko Wielki Piątek i Wielką Sobotę. W III wieku poszczono już cały tydzień, zaś na początku IV wieku, na pamiątkę czterdziestodniowego postu Jezusa na pustyni oraz czterdziestu lat wędrowania Izraelitów po ucieczce z Egiptu, został przedłużony do czterdziestu dni.

W VII wieku, Kościół katolicki za początek postu przyjął szóstą niedzielę przed Wielkanocą. Ponieważ niedziele wyłączone były z postu, aby zachować 40 dni pokutnych, ich początek przypadał na środę. Od 1570 roku był to już zwyczaj powszechnie obowiązujący w Kościele. W tym dniu na znak pokuty posypywano głowę popiołem.

Papieżowi św. Grzegorzowi I Wielkiemu przypisuje się wprowadzenie okresu przygotowującego do Wielkiego Postu - Przedpościa (Czasu Siedemdziesiątnicy), rozpoczynającego się na dziewięć tygodni przed Wielkanocą i obejmującego trzy kolejne niedziele przed Środą Popielcową: Niedziela Siedemdziesiątnicy (zwana także Niedzielą Starozapustną), Niedziela Sześćdziesiątnicy (zwana także Niedzielą Mięsopustną) i Niedziela Pięćdziesiątnicy (zwana także Niedzielą Zapustną). Aktualnie Przedpościa nie obchodzi się.

Wielki Post w Kościele jest traktowany jako czas pokuty i nawrócenia. Jego zaleceniami są post, jałmużna i modlitwa.
Podczas posty odbywają się jeszcze rekolekcje - nauki kościelne.

O Wielkanocy opowiem w stosownym czasie ;-)

Tag: Wielki Post początkujący_katolik_Marcin

Dodano: 2007-03-21 17:21:27 | Skomentuj (1)

Pięć faktów o mnie....

Tak więc zostałem wytypowany do napisania aż pięciu faktów o sobie, no dobra to jedziem:

1. Uwielbiam długie spacery w wiosenne słoneczne dni. Spacer jest lepszy jeżeli za rękę się trzyma dziewczynę ;-) TĘ dziewczynę, nie żadną inną :-)
2. Czasami popadam w jakąś melancholię jesienną czy zimową i jakoś mi z tym dobrze.
3. Powoli zaczynają mnie fascynować pociągi, a słowo Tamara nie kojarzy mi się jedynie z rosyjską prostytutką ;-)
4. Jestem wrażliwy, czuły i romantyczny, lubię się tulić ;-) i nie mam jakiegoś kompleksu, że nie jestem super twardzielem i że nie mam 10000000cm w bicepsie. Jakoś nie czuję się gorszy z tego powodu ;-)
5. Po piąte i ostatnie - często szybciej mówię niż myślę i czasami jestem pierdołą ;-)

ale i tak siebie lubię :-) i jakoś nie mam ochoty zmieniać - no może kondycję przydałoby się poprawić ;-0

Tag: MarcinG. głupoty fakty

Dodano: 2007-03-05 21:05:23 | Skomentuj (2)

Autografy zbierać czas zacząć....

No i starosta skombinował karty zaliczeń, ehh jedyne 21 wpisów do uzbierania, co za semestr :-/

moje obawy:
- Boksa (układy analogowe - 'anale')
- Pluciński (przyrządy półprzewodnikowe - 'pepeki')
- Watral (Zasilanie - 'zisy')
- Matylda (bo z kobietami to tak bywa...) (matematyka)

z tym semestrem kończy mi się matematyka (3 semestry) i OSE (Obwody i Sygnały Elektryczne, też 3ci semestr).

Pozostało się uczyć, uczyć, bleh.

Tag: studia WAT MarcinG.

Dodano: 2007-01-16 19:33:21 | Skomentuj (1)

Marcin uczy się nowych słów #2: ingres, czukcza

w związku z rezygnacją arcybiskupa Wielgusa ciągle padało słowo, że nie dojdzie do ingresu, nie miałem zielonego pojęcia co to więc sprawdziłem:
Ingres (łac. ingressus - wejście, wkroczenie) uroczysty wjazd, uroczyste objęcie władzy przez biskupa-ordynariusza. Nowemu biskupowi hołd (homagium) składają biskupi pomocniczy, księża, zakonnicy i wierni świeccy. Często odbywa się wtedy uroczysta procesja do kościoła katedralnego.
kolejnym słowem które mi się przypomniało, że poznałem jest 'czukcza'. Zostałem tak nazwany w tej kurtce
Czukcza - mieszkaniec półwyspu czukockiego. Takiego najbardziej na wschód w Rosji, zadupie Syberii, prawie się styka z Alaską.

apropos:
Czukcza zabrał syna na polowanie, by go nauczyć tajników myśliwstwa.
Idą tak sobie przez tundrę, a tu zza krzaka wyskakuje niedźwiedź.
- BACH! - Czukcza położył niedźwiedzia jednym strzałem.
- Niedźwiedź dobry - niedźwiedź mięso, sadło i futro - wyjaśnił Czukcza synowi.
Wrzucili niedźwiedzia do torby i poszli dalej.
Wtem nadleciała gęś polarna.
- BACH! - Czukcza trafił gęś jednym strzałem.
- Gęś dobra, gęś mięso, sadło i pierze - wyjaśnił Czukcza synowi.
Wrzucili gęś do torby i poszli dalej.
Nagle zza krzaka wyszedł geolog.
- BACH! - Czukcza położył geologa jednym strzałem.
- Geolog dobry, geolog papierosy i zapałki - wyjaśnił Czukcza synowi.

Tag: ingres MarcinG. uczę_się_nowych_słów czukcza

Dodano: 2007-01-07 19:51:14 | Skomentuj (1)

Z życia początkującego katolika: 6 styczeń - Święto Trzech Króli (Objawienie Pańskie)

Tak tak, postanowiłem utworzyć cykl w którym będę przybliżał wszystkim czytaczom (bo jak ktoś słucha to jest słuchaczem, więc czytaczem jest osoba czytająca, takie to logiczne :-P ) święta na które wypadałoby iść do kościoła, jeżeli ktoś się ma za osobę wierzącą (i praktykującą). A, że mój poziom katolicyzmu rośnie z tygodnia na tydzień więc postaram się nim podzielić.

Na początek lecą dwa święta
1 styczeń - Bożej Rodzicielki Maryi (1 stycznia, zamyka oktawę Bożego Narodzenia) jest to najstarsze święto Maryjne podkreślające aspekt macierzyństwa Maryi związane z jednym z najstarszych dogmatów Kościoła o Bożym Macierzyństwie Maryi (gr. Theotokos). Dogmat ten został oficjalnie włączony do kanonu Kościelnego na soborze w Efezie w 431 roku. Wiązał się on ze sporem między biskupami Kościoła, Nestorianami i Monofizytami. Kościół apelował i przeforsował ideę dwóch pierwiastków istniejących równolegle w Chrystusie - ludzkiego i boskiego. Tym samym Maryja stawała się matką Boga a nie tylko Chrystusa.

czyt. więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bożej_Rodzicielki_Maryi


kolejne bardzo ważne:
6 styczeń - Trzej Królowie to w tradycji chrześcijańskiej trzej Mędrcy ze Wschodu (magowie, kapłani religii zaratusztriańskiej, astrologowie), którzy udali się do Betlejem, aby oddać pokłon narodzonemu Jezusowi. Biblia nie wymienia ich imion; w zachodnim chrześcijaństwie popularny jest pogląd, iż ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar.

czyt. więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Trzej_Królowie

5.30 pod blokiem. czyli Marcin łapie pociągi

Nom, więc dałem się namówić Krzyśkowi na wcześniejszą pobudkę i wybranie się na kładkę nad torami w celu uchwycenia kilku pociągów. Było zimno, dość zimno i wiało, zimno wiało. W sumie to ja trochę się bałem o aparat (bo to jednak Żyrardów), ale Krzysztof dzielnie wyciągnął statyw, rozstawił się i zaczął pstrykać wszystko w koło. I sobie ręce odmroził. Zdjęcia który wyszły albo i nie zamieszczam poniżej. PS - znajdź się na peronie ;-P

06.12.20 Pociągi poranne

PS - perspektywa dzisiejszego dnia, spotkania z Asią rozgrzewała mnie na tyle, że mógłbym w krótkim rękawku pociągi chwytać :-)

Tag: pociągi mikol MarcinG.

Dodano: 2006-12-21 22:03:27 | Skomentuj (1)

Minął rok.... :-)

Wczoraj, bo dokładnie 20.12.06 minął rok czasu odkąd jestem z Asieńką :-).

Cieszę się, że to właśnie z Nią spędziłem ten rok i mam nadzieję, że n (n -> inf.) kolejnych lat też spędzimy razem (o ile ze mną wytrzyma :-P).

Kwiatki dla Ciebie Asiu :-*

Tag: rocznica Słoneczko MarcinG.

Dodano: 2006-12-21 19:37:14 | Skomentuj (0)

258 osób jednego dnia - sweeet :-D

Wczoraj moją stronę odwiedziło 258 osób co stanowi swoisty rekord. Zauważyłem, że oglądalność 'nabija' dobrze zrobiona strona (pod względem kodu) jak również umieszczanie na niej popularnej treści. Np wczoraj 85% osób przeglądających http://marcin.antylameriada.net szukało info o piosence Wilków - Na zawsze i na wieczność. Google mnie ładnie wypromowało, jestem na pierwszych stronach jeżeli o nią chodzi ;-).

Pytanie brzmi - jak być na pierwszych miejscach google? Wystarczy mieć sporo contentu (ang. zawartości) i mieć w miarę ładną i poprawną składnię kodu (nie wspomnę już o valid xhtml, feed itp).

Można też iść za tym co jest na topie. Na początku hity oglądalności biła Loituma Beatnicka, i jak to mój kolega raczył mawiać - umieszczanie "szmir" z eski zapewnia popularność.

Tag: strona MarcinG. rekord odwiedziny

Dodano: 2006-12-11 16:56:06 | Skomentuj (3)

Marcin uczy się nowych słów #1: maniurka

postanowiłem, że utworzę cykl w którym to będę zamieszczał nowo poznane słowa. tak więc dziś na tapecie ląduje
maniurka - regionalizm krakowski oznaczający dziewczynę, kolokwialnie panna łatwa i przyjemna. W sumie to nawet synonim 'suczki' wylansowanej przez grupę Ascetoholix.
słowo nauczone dzięki uprzejmości niejakiego faqunia z ŻFM.

Tag: MarcinG. maniurka uczę_się_nowych_słów

Dodano: 2006-12-03 17:01:27 | Skomentuj (0)

najpiękniejsza kapusta jaką w życiu dostałem...

Kapusta - niby, że warzywo, ale ma coś w sobie. Oto jaką kapustę dostałem ostatnio od pewnej niezwykle bliskiej mi osoby.


Kwiat robi wrażenie, jest jedyny w swoim rodzaju, emanuje ciepłem :-).

Więcej o kapuście ozdobnej można przeczytać np. na:
http://dom.gazeta.pl/ogrody/1,72195,1598479.html

Tag: kapusta Słoneczko MarcinG.

Dodano: 2006-10-23 20:46:55 | Skomentuj (0)

Kłamstwa... - epilog

Stało się. Sprawa nabrała już tak ogromnych rozmiarów, już tak wszystko zniszczyłem, że nie mogłem dłużej wytrzymać. Nie można kłamać. Okłamuje się siebie, najbliższych, tych których się kocha. Nie może się spać, nie chcę się jeść, sumienie nie daje spokoju. Spowiedź zwykła nie wystarczy, trzeba powiedzieć wszystko drugiej osobie, przyznać się do winy, okazać skruchę, przeprosić i obiecać poprawę... a co jeśli ta osoba już nie wierzy... jeśli i tak nie wie czy kolejne nasze słowo to ściema czy może tym razem prawda. Wtedy pozostaje jedno wyjście - mówić prawdę i modlić się aby odzyskać zaufanie... Tak łatwo je stracić, tak trudno odbudować :-(.
Kłamstwo jest jak kula śnieżna, im dłużej się toczy tym jest większa
- to zdanie wypowiedziała ta, którą tak bardzo zraniłem.

Pozostało tylko czekać i wierzyć, że będzie dobrze..

Tag: życie MarcinG. kłamstwa

Dodano: 2006-09-07 23:05:42 | Skomentuj (0)

Wróciłem... (Ciechocinek i Licheń)

Więc i owszem, wróciłem z powrotem do tej dziury (dziura - patrz Żyrardów), wypad oceniam na bosko-miodny i wogóle bamboocha ;-). Spędziłem 2 tygodnie w towarzystwie cudownej dziewczyny :-*. Wybraliśmy się na takie quasi-wycieczki do Lichenia i Ciechocinka (obydwie lokalizacje dość blisko miejsca mojego pobytu ;-)).

Moje skromne, bardzo subiektywne zdanie na ich temat (w kolejności chronologicznej):

Ciechocinek (18.08.06):

Dobra, dojechaliśmy PKS'em do niego, podróż całkiem przyjemna, zaczynamy zwiedzanie miasta. Cel pierwszy - tężnie. Nie miałem pojęcia co to jest, wiedziałem, że coś ze słoną wodą ma wspólnego, ale na tym moja wiedza się kończyła. Dobra nic to, znaleźliśmy prowizoryczną mapę Ciechocinka, tężnie z racji swej wielkości musiałabyć zaznaczone (trudno na mapie miasta nie uwzględnić czegoś co ma 1,7 km długości ;-)). Tężnie były 3. Z czego jedna na chodzi, jedna nie, a jedna w remoncie. Obeszliśmy tężnie, więc idziemy dalej. Szukamy fontanny 'Grzybek' i 'Jasia i Małgosi' (ja tam byłem przekonany, że ich w końcu jakaś sprytniejsza baba jaga zjadła, ale mimo tego szukaliśmy). Dobra doszliśmy do jakiegoś parku, ładny ładny, wogóle całe miasto jest strasznie zadbane, wszędzie dywany kwiatowe cieszące oczy, ogólnie czysto i zielono :-), aż miło tak sobie spacerować :-) (oczywiście w odpowiednim towarzystwie :-*). Znaleźliśmy po dłuższym czasie jedną i drugą fontannę, obeszliśmy chyba cały Ciechocinek wzdłuż i wszerz.Oczywiście nie obyło się bez pocztówki z łosiem ;-).

W internecie na jakiejś stronie nie odbiegającej poziomem intelektualnym komentarzom na onecie znaleźliśmy historie miłosne z Ciechocinka, jak to starsze babcie (zimne 60tki ;-P) wyruszają na podboje miłosne, na taką Ibizę dla emerytów i rencistów. Ponoć można tam spotkać panów zadawalających samotne panie i na odwrót (dla nie kumatych - panie zadawalające emerytów). Cała ta historia trochę wstrząsnęła (nie zmieszała) moim światopoglądem (wogóle to nie pierwszy wstrząs od pewnego czasu - kobiety księży itp itd). Aż mi ciarki przechodzą na myśl, że mój dziadek jeździł do senatorium co roku przez kilka lat :-|. Na szczęście nie do Ciechocinka ;-).
Zimny jak polodowcowy głaz
W Ciechocinku tam gdzie dom zdrojowy
Maxi Kaz rusza na łowy
Na deptaku czai się na panie
Każda szansę dziś dostanie
Taki ze mnie Maxi Kaz
MAXIKAZ (T-RAPERZY ZNAD WISŁY)

Licheń (20.08.06):

Dzięki uprzejmości rodziców mojej dziewczyny (pozdrawiam) miałem okazję zwiedzić Licheń, a konkretniej bazylikę. Jedziemy sobie samochodem, a tu nagle z pola wyłania się kopuła i jakaś wieżyczka, ja się pytam czy to to; wszyscy potwierdzili. 'Kurde' pomyślałem, przecież byliśmy kilka dobrych kilometrów od celu jeszcze. Powoli zacząłem się obawiać tego co zobaczę...
Licheń - wieś jak wieś, wybudowano właśnie tam bazylikę ponieważ jak to było w muzeum budowy bazyliki napisane znajduje się on w samym centrym Europy (googlowałem w sprawdzeniu tej informacji, ale nie znalazłem nic). A na środku wsi wielka, ogromny (aż pot z niej spływa - lokomotywa... :-P) bazylika. Nawet głupie ogrodzenia oficjalnego parkingu jest eleganckie.
Dobra, weszliśmy na teren bazyliki, jej samą nie muszę ciągle pisać, że widać zewsząd. Oprócz niej na terenie znajduje się dzwonnica (zapewne niejedna), Golgota (góra z kamieni, ze stacjami drogi krzyżowej - których jest defacto 14 bądź 15 :-P), jakieś inne kośicoły, jakieś schroniska dla pielgrzymów i wogóle kupa (= masa) innych rzeczy.
Weszliśmy na Golgotę, zeszliśmy z niej i udaliśmy się w stronę tej budowli postawionej niby, że tylko i wyłącznie z datków wiernych (na zupę dla bezdomnych by dali). Pierwsze co widać to masę schodów i kolumny, ok, kolumny jeszcze przetrawie, takie bardzo retro :-P. Wchodzimy... a tam wszystko takie, eeee, śliczne. Marmurów masa, złoceń jeszcze więcej (ponoć użyto prawdziwego złota). W piwnicy tabliczki z nazwiskami darczyńców (dam sobie rękę uciąć, że większość tych tabliczek to ludzie sobie kupili dla własnej satysfakcji niż dla pomocy kościołowi) robiły za glazurę. W samym budynku były dwa kościoły (inaczej chyba, nie można tego nazwać), jeden główny, baardzo wysoki, z kopułą i miejscem na łohohoho albo i więcej osób i mniejszy na dole (w piwnicy).
Następnie udaliśmy się do wieżyczki obok, tej wysokiej, fajnie by było wejść na górę pomyślałem sobie :-) i się nie myliłem, wejście na pieszo - 2 zł, winda - 5 zł, oczywiście wybraliśmy wariant za 2 zł ;-). 141,5 m wysokości, 114 m taras widokowy, 31 pięter, 762 stopnie - fajna sprawa :-D. Weszliśmy na górę, widać, że wieżę wybudowano tylko i wyłącznie dla zwiedzających, nie ma jakiegoś głębszego religijnego znaczenia (o 114 m bliżej nieba - jupii :-D). A widok taki se. Wszystko oszklone (nawet klimatyzacja była) i ludzi pełno.
Podsumowując - 1. nie mieli pocztówek z łosiem ;-P. 2. w/g mnie Bóg jest wszędzie, w domu u mnie, u Ciebie, na dworze, w szopie prowizorycznie przerobionej na kościół w krajach trzeciego świata. Czy rzeczywiście trzeba było marnować te miliony złotych na takie 'coś'? Czy nie można było za dać ciepły posiłek tysiącom ludzi? Paranoja. Polacy głodują, ale nie, skądże, najwyższa świątynia musi być, bleh. Hehe obcokrajowcy to dopiero mają zagadkę - taki biedny naród, a taką budowlę odwalił, a druga jest w trakcie (Świątynia Opatrzności Bożej w Warszawie).

Oczywiście podczas podróży powrotnej też musiałem mieć przygody, jechałem sobie zadowolony Sanem z Włocławka do Warszawy, żeby później przesiąść się do Jaćwinga i nim do domku. Ale co mądry Marcin zrobił? Wsiadł na Zachodnim do Kujawiaka, który jechał do Bydgoszczy (przez Włocławek) czyli się wróciłem, ale tylko do Sochaczewa ;-) (jedną stację). Najważniejsze, że jakoś dotarłem do domu :-).

I już tęsknie za moim Słoneczkiem :-*.

O życiu słów kilka...

Życie każdego z nas jest inne, założe się, iż nie ma dwóch takich samych historii. Decydując się na różne warianty przejścia przez nie należy jednak pamiętać, iż przydałoby się kierować jakimiś zasadami. Bo takie chaotyczne podejmowanie decyzji, nie kierowanie się rozsądkiem / trzeźwym umysłem do niczego dobrego nie prowadzi. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Ale powracając do tych zasad; w/g mnie należy chociaż postępować z ogólnie przyjętymi normami. Tzn. nie kraść, nie naruszać cudzego prawa do wolności, nie przeszkadzać innym itp itd. Prawa te możemy poszerzyć o zasady religijne, tak jak np. 10 przykazań. W sumie to 10 przykazań nie jest niczym odkrywczym, aczkolwiek i tak mało kto ich przestrzega (mimo, że większość społeczeństwa jest 'Chrześcijanami').

Gdyby nie zasady i normy wyznaczone przez społeczeństwo żylibyśmy w chaosie, każdy by robił co chcę i nie interesował się potrzebami innych. A właśnie tu jest kolejna ważna sprawa. Potrzeby innych. Bowiem nie należy być zapatrzonym tylko w siebie, trzeba zawaużyć osoby które są obok nas, z którymi chcemy spędzać czas, bo może i one mają jakieś marzenia / pragnienia (napewno mają). Trzeba się liczyć ze zdaniem innych, szanować je i jeżeli uznamy uwagi za konstruktywne (zachowujące obiektywizm) wypadałoby chociaż je w ciszy i spokoju przemyśleć.

Następną ważną (jak nie najważniejszą) sprawą jest szczerość. Tak jak napisałem we wpisie poprzednim o PR; nie możemy przedstawiać spraw w świetle tylko i wyłącznie jakim nam pasuje. Nie wolno kłamać, ponieważ to zawsze się wyda (szczególnie jak ktoś nie umie kłamać, bądź też robi to beznadziejnie). A każda nieprawda wypowiedziana podczas rozmowy krzywdzi drugiego rozmówcę. Szczerość to podstawa... obojętnie jak straszna by nie była.

Konsekwencje - należy się z nimi liczyć i brać odpowiedzialność za swoje czyny / słowa jakieby one straszne nie było. Naważyłeś piwa, musisz je sam wypić. Nie można uskuteczniać bezkarnego gadania / pieprzenia trzy po trzy. Bo takie coś to pod populizm podchodzi (patrz Samoobrona).

A za plecami Stevie Wonder śpiewa:
I just called to say I love you
I just called to say how much I care
I just called to say I love you
And I mean it from the bottom of my heart...

Tag: życie MarcinG. kłamstwo

Dodano: 2006-08-10 12:26:19 | Skomentuj (1)

Ja czyli o mnie :-) / kontakt

Jak słusznie zauważyli coponiektórzy wypadałoby się przedstawić ;-). Śmiem nazywać się Marcin.

Pokrótce o mnie:
Rok produkcji '86, przebieg niewielki, pierwszy właściciel, nieklepany, całkiem niegłupia karoseria ;-P. Mieszkam w Żyrardowie (łatwo się domyśleć patrząc na wpis w Początku...), uczęszczam sobie szczęślwie na WAT konkretniej na WEL i jest mi tam dobrze :-). Moim hobby jest... eeee jako takiego nie mam, ale jak miałbym wpisać w ankiecie to napisałbym 'moja dziewczyna :-*'. Jak poprzednie zdanie pokazało mam dziewczynę :-) z którą jest mi bardzo dobrze i nie chce jej zmieniać :-*. Co tam jeszcze mogę naskrobać... interesuje mnie szerokopojęta branżę IT, od niedawna nawet i książki, trochę pociągi :-P. No a przede wszystkim zabawa w informatyka :-D to jest najbardziej bamboocha ;-). F40.1 - zamienię na coś innego.

Jeżeli się mylę - ortograficznie, czy nawet i zdania sensu nie mają to proszę o uwagi :-), Hominis est errare, insipientis in errore perseverar. (?)

Kontakt ze mną?
najprościej via gg: 50382B
bądź mejlem: d3vil (at) autograf (dot) pl

Oto ja:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Tag: MarcinG. kontakt

Dodano: 2006-08-07 23:00:44 | Skomentuj (1)

Witam w moich progach skromnych...

Cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem? Nom, w sumie dobre pytanie ;-) Zabita dziura w tytule to miasto w którym przyszło mi mieszkać - Żyrardów. Strona ta jest moim prywatnym jednoosobowym dziełem. Pokrótce o niej:

początek - wiadomo, ta strona :-)

nieco'dziennik - niektórzy by nazwali go 'blogiem' ja jednak nie używam tego słowa ponieważ jest ono symbolem pewnego nurtu komercyjnego. Niby, że wpływa pozytywnie na interakcję ludzi w sieci, ale to jednak jeszcze nie to ;-)

interesujące - nazwy chyba nie muszę tłumaczyć... co, muszę? no dobra: znalezione, usłyszane, zobaczone, przeczytane - czyli wszystko co moją uwagę przykuło.

webdesign - (czyt. `łebdizajn`) moja pasja, to co robić lubię i robię to dobrze :-) jak ktoś jest zainteresowany współpracą proszę o kontakt ;-)

uczucia - każdy z nas je ma. Nie bójmy się ich okazywać :-)

...koniec - chyba też nie muszę tłumaczyć ;-)

Pokrótce o mnie / kontakt: Ja czyli o mnie :-) / kontakt

Tag: strona początek MarcinG.

Dodano: 2006-08-05 14:53:12 | Skomentuj (0)