Inne pierdółki:

katalog stron
Spam Poison
Analiza oglądalności witryny
The Ubuntu Counter Project - user number # 20776

Visual Studio 2008 czyli Marcin.Net

Byłem na pierwszym spotkaniu z cyklu .NET - Microsoftowej platformy programistycznej. Jako, że MS to byłem nastawiony sceptycznie. Byłem posłuchałem i uważam, że nawet warto się w to wkręcić, zawsze lepsza taka wiedza niż żadna ;-) Zacząłem się bawić tym Visualem - Visual jak Visual, wstawia się komponenty i wsio. Zrobiłem króciutki programik coby zobaczyć jak co działa no i powiem, że było prostsze niż myślałem - nawet za proste. W związku z tym, że zainwestowałem w fundusz inwestycyjny postanowiłem napisać program który będzie:

- łączył się ze stroną mojego funduszu (Union Investment UI) i pobierał ze strony aktualną cenę jednostki
- liczył bieżącą wartość moich oszczędności uwzględniając wpłatę początkową, prowizje, podatek belki etc.
- przedstawiał zmiany w sposób graficzny (w Borland Builderze był komponent do wykresów, zobaczę jak tutaj to wygląda ;-))

zobaczymy co wyjdzie ;-)

Tag: .NET

Dodano: 2007-11-18 12:19:37 | Skomentuj (0)

Bryk bryk i po wszystkim ;-)

No i leci kolejny semestr... dzisiaj postanowiłem wrócić po dwóch blokach - co za beznadziejna godzina! Wykład się kończy 11.25. Kibel jest o 11.50 - nie zdąży się, nie ma jak. Następny dopiero o 12.50 - przechlapane, jak się jedzie z WAT-u 11.40 to jest 50 min czasu na zachodnim :-/. Złapał mnie jakiś taki mały głód - postanowiłem sobie kupić kebeb - mniam :-). Po kebabie zostały mi w plecaku kanapka, jabłko i cola - no to jemy dalej. Jak się najadłem, jak mnie zmuliło, myślałem, że zaraz kebab będzie poza mną :-P. Wsiadłem do pociągu, a tam buja, kołysze - a mój żołądek to wszystko odczuwa... do Pruszkowa było spoko, w Pruszkowie natomiast wsiedli ludzie i było ciasno jak diabli - człowiek na człowieku ( a konkretniej dzieciak na dzieciaku bo ze szkoły wracali ). I jeszcze mi na brzuch tłum naciska - ale i to wytrzymałem ;-) Nigdy więcej takiej mieszanki ;-)

Gdzieś w Milanówku wsiadło trzech małotrzeźwych panów. Do jednego dzwoni telefon i taka rozmowa: "Trześć Kochaanie, ależżż oszczywiszcie, że jestem tsześwy, będę za jakieś 2 godziny [do Skierniewic się jedzie mniej niż 1h z Brwinowa], bo mam przessiadkę w grodzisku, no bo ten pociąg tylko tam jedzie [taaa, do Skierniewic pomykał śmiało], i tam się musszę przesiąść w pociąg do Skierniewic, pa" Po czym odwrócił się i rzekł do kompanów - "widzicie! przez was muszę kłamać! no to pijemy!". Dobra, mendy jak mendy, ale nie o to chodzi. Usiedli i zaczęła się rozmowa - "wiesz, bo ja teraz do takiej laski jeżdżę - taka laska, no mówię Ci! 38 lat ma ale dupa taka, że hej! no wszystko od niej mam, kasę, karty [do komórki], nie mam nic, dzwonię do niej i za 10 min mam znowu na karcie. Bo Ty nie wiesz o co chodzi! W Twoich czasach to się robiło inaczej! Bryk bryk i po sprawie! Widzisz wyjąć wsadzić to każdy potrafi [ ;-P ]. Liczą się pieszczoty! Kobiety chcą pieszczot! A nie tak jak Ty! Bryk bryk i po wszystkim, a gdzie pieszczoty! Kobiety to nie faceci, że im takie bryk bryk wystarczy, one potrzebują pieszczot! Chłopie, daj takiej pieszczoty, a wszystko inaczej będzie". Wszystkie osoby które stały wkoło lały się ze śmiechu. Facet tak pouczał swoich współtowarzyszy. Dobry był też motyw jak mówił "moja panna jak wróciłbym do domu to by mnie wywaliła, taka jest" - a sam chodzi i świadczy pieszczoty ;-). Nie ukrywam - wesoło było ;-) Szkoda, że nie nagrałem tego - byłoby niezłe ;-). W sumie to dobrze gadał, ale forma była śmiechowa ;-)

Bryk bryk ;-)

PS - haha! Uruchomiłem legalnego Active-HDL-a (7.2 Student Edition) na legalnym Windowsie XP (na licencji MSDNAA) na legalnym VirtualBoxie (Open Source Edition) na legalnym Ubuntu 7.10 ;-) Bardziej legalnie się nie da :-) Chcę wykombinować teraz jak zainstalować Active-HDL-a na WINE, może się uda ;-)

Tag: kebab bryk pijaki

Dodano: 2007-11-14 21:49:01 | Skomentuj (0)

Marcin modelarzem czyli HMS Victory

Marcin sobie powiedział, że złoży model. A co za model może Marcin złożyć? Oczywiście żaglowca :-) I to nie byle jakiego ;-)

Mój wybór padł na zestaw podarunkowy firmy Revell - H.M.S. Victory. Czemu podarunkowy? Bo w zestawie mam 6 farb, klej, rozpuszczalnik, pędzelek i plakat :-) I w tym wypadku razem wyszło taniej niż osobno wszystko kupować. Dzisiaj statek odebrałem - wielgachne pudełko, szkoda, że model ciut mniejszy ;-) Będzie miał po zakończeniu prac 40 x 33 cm. Też całkiem ładnie :-).

Jako, że dzisiaj był pierwszy dzień mojej szkutniczej pracy to podzielę się wrażeniami ;-) Otworzyłem pudełko, wyjąłem elementy i zaczynam czytać instrukcję. Całkiem spoko, same obrazki ;-) Najpierw podpisałem farby markerem coby mi się nie myliły, ponieważ na schematach są oznaczone jako A, B, C... a na pudełeczkach wiadomo, zwykłe kolory. Z zestawem były: piaskowy (mat.), ziemisty (mat.), czarny (jedw.-mat.), żółty Lufthansa (jedw.-mat.), brązowy (mat.), miedź (metaliczny). Do pełni szczęścia brakuje jeszcze: czerwony ognisty (jedw.-mat.), niebieski Lufthansa (jedw.-mat.), złoto (metal.), biały (mat.) i srebro (metal.). Muszę je dokupić, bo później może być za późno. W zestawie był niestety tylko jeden pędzelek Revell P20. Na razie jeszcze nie orientuje się w rozmiarach pędzli :-P ale wiem, że jeden to za mało, kolejna rzecz na liście. Dołączony rozpuszczalnik starczy może na jakieś 3 - 4 czyszczenia wszystkich pędzli, a wątpię, że się tak szybko wyrobię ;-).

Dzisiaj oskrobałem i pomalowałem część dolnego pokładu chyba - na to mi wygląda w? każdym razie. Może warstwa farby położona przeze mnie nie jest idealna, ale nie jest też źle. Trzeba brać poprawkę na fakt, iż jest to w zasadzie pierwszy model, który zacząłem sam i sam chcę go skończyć (nie licząc jakiegoś Tupoleva co go kiedyś sklejałem ee z 15 części może miał :-P). Okręt mój ma ~ 260 części, więc zabawy na trochę starczy :-). Jak będzie widać jakieś postępy to wrzucę zdjęcia ;-)

Tag: modelarstwo

Dodano: 2007-11-10 01:17:34 | Skomentuj (0)

Nie mogąc oddać prawdziwego piękna hiacynta, artysta zjada kwiat

I spadł śnieg! A raczej deszczośnieg.... ale Marcin był przezorny i ubrał dzisiaj swoją czukocką kurtkę ;-) Tak fajnie w niej ciepło jest :-) Najgorsze są zmiany temperatury - na pieszo na stację, człowiek się rozgrzeje - czekanie na pociąg, zmarznie - w pociągu, znowu ciepło - na zachodnim, znowu zimno - w autobusie, ciepło :-) - na pieszo do sztabu / akademika - znowu zimno...

Dzisiejszy dzień był poniekąd kontynuacją pecha z wczoraj (wczoraj: kibloplus się spóźnił, uciekło 523, które to na Radiowej opuściłem, a ono mnie prawie wyprzedziło ;-) i z powrotem kierowca 523 jechał jak pierdoła stojąc w tunelu przy skręcie z Prymasa w Aleje ponad 15 minut i tym sposobem uciekł mi pociąg :-/ ). Dzisiaj dla odmiany czekałem na 410 na Archimedesa - przyjechało 10 minut po czasie i co? Tak zapchane, że się z Asią nie zmieściliśmy do środka. Dobra, walić to, idziemy na pętle, może będzie coś jechać. O! Rusza 122, biegiem za nim! (docelowo mieliśmy się dostać na Foksal). 122 wyjechał, dotoczył się do skrzyżowania z Ebro i stanął na awaryjnych. I tyle 122 widziałem. Dobra, jedzie 105; wsiadamy, myk na Radiową, elegancko podjechało E-2, które de facto też pomyka na Foksal, nawet o wiele szybciej (niestety takie założenie - apriori - okazało się później błędne). Wsiedliśmy zadowoleni do E-2, miejsc dużo, usiedliśmy i jedziemy. Lekki korek do Bemowo-Ratusz, ale luz, dojechaliśmy, po Górczewskiej mkniemy jak burza, dojechaliśmy do Feminy i się zaczęło... nosz ku#$* mać. Jechaliśmy w korku ponad godzinę. Można było zaobserwować ciekawą zależność - 1. autobus jedzie jak jest czerwone na skrzyżowaniu, stoi na zielonym, 2. stanie przed samym sygnalizatorem świecącym na zielono nie oznacza, że się ruszy, na skrzyżowaniu może nie być miejsca, 3. stojąc na środku skrzyżowania, zgiętym w pół przegubowcem zawsze można tak wymanewrować, że obok Ciebie na odległość lusterka zmieści się jadący tramwaj ;-P. Dobra, jest godzina 17.30 - jedziemy już ponad godzinę E-2. 17.40 - jakaś kobitka się wkurzyła i poszła do kierowcy powiedzieć, żeby nas wypuścił - tak po prostu gdzieś na środku drogi (na szczęście staliśmy na prawym pasie ;-) ) i chwała tej Pani! Wysiedliśmy, daliśmy z buta. Wyprzedziliśmy po kolei: E-2 (nasze), E-2, E-2, 503, 111, E-2 ( tak tak, 4 x E-2 ;-) ). Idąc Krakowskim Przedmieściem korek ciągnął się, aż do przejścia ulicy w Nowy Świat (nie pamiętam z jaką drogą jest to skrzyżowanie). Najdziwniejsze w tym, że na Nowym Świecie było pusto! Puściutko, żadnego pojazdu! No, ale kontynuując zdążyła Asia na Foksal na godzinę 18.00 :-) Co z tego, że śnieg z deszczem padał, jak się chce to można! ;-)

A w ogóle na tym całym Foksalu stoi pewna kamienica - stara jak świat. Wejście z bramy - co już jest dość klimatyczne ;-). A wewnątrz - ciemno, brudno, budynek był remontowany chyba ostatnio w jakimś późnym PRL-u ( windę dodali :-P ) - ściany pomazane, odlatujący tynk i w ogóle super ;-) Co przykuło moją uwagę: kartka naklejona na ścianie z wydrukowanym tekstem "Proszę nie śmiecić (czy nie brudzić)", a pod spodem strzałka markerem i komentarz dopisany "Racja!" inny tekst z kolei napisany sprayem na ścianie (od jakiegoś szablonu odrysowany) głosił "Nie mogąc oddać prawdziwego piękna hiacynta, artysta zjada kwiat".

Tag: przemyślenia foksal ztm

Dodano: 2007-11-06 23:41:13 | Skomentuj (0)

A stare żaglowce po morzach jeszcze pływają...

Skombinowałem sobie masę szant w mp3. Czemu akurat szanty? A mam jakiś taki pociąg do żaglowców, do morza i do całej tej marynistycznej oprawy. A szanty dlatego, że jak byłem mały, jak jeździłem z rodzicami nad morze, jak w ogóle z rodzicami gdzieś jeździliśmy to tata ciągle puszczał (w kółko na okrągło) szanty :-) (inne kasety też miał, ale jakoś te utwory utkwiły mi najbardziej). Cała rodzina, wszystko super, świetna pogoda, wakacje, wczasy - cóż można chcieć więcej :-) Pewnie te czynniki były głównym powodem, że teraz tak miło do nich wspominam.

W domu mam gitarę - tata na niej gra (pogrywa jak jest u mnie) i od jakiegoś czasu już staram się ogarnąć tą ciężką sztukę jaką jest gra na niej. Palce bolą od trzymania akordów :-P. A co chce się nauczyć grać? Oczywiście najpierw szanty - znam ich melodie, tekst niektórych też znam prawie na pamięć i w ogóle są jakieś takie wdzięczne ;-).

Na początku zaczynałem od Hiszpańskich Dziewczyn (mniej więcej mi wychodzą - słowa i moja tabulatura w Interesujących), później były Morskie Opowieści (kiedy znudzą Ci się szanty, i żegluga i mazury; to pierdolnij kapitana i wyruszaj w góry ;-) ), a wczoraj zauważyłem, że Emeryt (EKT Gdynia) też jest całkiem niezły do grania.

Kurna, jak ja uwielbiam żaglowce :-)

PS - Nie wiem co będzie musiało mnie powstrzymać przed wyjazdem na następne Tall Ship Races, które będą w Polsce. Ogromny błąd zrobiłem, że nie pojechałem w tym roku, żałuje.

PS2 - zauważyłem, że źle się dzieje ze mną - obieram jakieś cele - wcale nie takie nierealne, lecz w ostatniej chwili zmieniam zdanie :-/. Muszę nad tym popracować, nie wolno zmieniać zdania.

Tag: szanty wspomnienia

Dodano: 2007-11-03 12:09:27 | Skomentuj (0)